Choroba zwyrodnieniowa stawów – kolejny krok do przodu w postępie leczenia

Artroza czyli choroba zwyrodnieniowa stawów to choroba postępująca, dotykająca rodzaj ludzki pod koniec piątej dekady życia i sprawiająca niemałe problemy zarówno pacjentowi jak i zespołowi medycznemu zaangażowanemu w proces leczenia.
Choroba w swoim przebiegu niszczy ochronną warstwę nieunaczynionej i nieunerwionej chrzastki stawowej odsłaniając z czasem coraz większe powierzchnie podchrzęstnej warstwy kości co zaczyna być przyczyną nieustających dolegliwości bólowych i ograniczenia zdolności do samodzielnego poruszania się.
O leczeniu chorób stawów rozmawiamy ze specjalistą ortopedii doktorem Arkadiuszem Wiatrem.

Czy artroza dotyka tylko stawy kolanowe?

Oczywiście najczęściej mamy do czynienia z chorobą zwyrodnieniową stawów kolanowych i biodrowych, ale nie możemy zapominać, że dolegliwości mogą dotyczyć także kręgosłupa czy innych obciążanych stawów.
W przypadku stawu kolanowego lub biodorwego definitywnym sposobem współczesnego leczenia jest wymiana stawu na sztuczny. Należy jednak pamiętać, że taka metoda leczenia posiada również swoje ograniczenia, zarówno dotyczące samego pacjenta jak i samej protezy – np.: czasu przeżycia materiału, z którego wykonano protezę, okres rekowalestencji. Postęp w medycynie i technologiach medycznych pozwala otrzymywać coraz lepsze jakościowo materiały i przyjmuje się, że proteza powinna bez uszczerbku pracować ok.: 20-25 lat, ale niezapominajmy, że wpływ na okres wydolności takiej protezy uzależniony jest od niezmiernie wielu czynników takich jak: masa ciała pacjenta, odporność immunologiczna, alergie, choroby towarzyszące, mniejsze lub większe urazy okolicy operowanej i nie tylko tej okolicy.
Pacjent i lekarz staje więc przed trudnym wyborem czy to już jest ten moment kiedy należy decydować się na wymianę stawu?! No i oczywiście nie zapominajmy, że pytanie to raczej nie dotyczy stawów kregosłupa…

Operacja nie brzmi przyjaźnie. Czy są inne, mniej inwazyjne sposoby leczenia?

Współczesne metody leczenia można w zasadzie podzielić na 2 typy: zachowawcze i operacyjne. Co do tego drugiego to wspomnieliśmy już wcześniej.
Spróbujmy w takim razie przeanalizować co mamy na podorężu zanim pacjent zostanie położony na stół operacyjny.
Najczęściej lekarz rodzinny decyduje się na Niesterydowe Leki Przeciw Zapalne (NLPZ) i rehabilitację. Wiemy, że u wielu pacjentów, szczególnie w początkowej fazie rozwoju choroby takie leczenie bywa skuteczne. Ale jak już wspominałem choroba postępuje, ból narasta, a pacjent oczekuje dalszej pomocy i poprawy stanu zdrowia. Trafia do specjalisty Ortopedy i jedną z częściej stosowanych metod jest podanie zastrzyku sterydowego, który u wielu pacjentów przynosi poprawę na krótki okres czasu. Oczywiście pacjenci otrzymują także wiskosuplementację któregoś z hialurownianów dostępnych na rynku, a także kierowani są równolegle do Zakładów Rehabilitacji celem wspomożenia farmakoterapii.
No i tutaj do pewnego momentu rozwoju medycyny kończyły się możliwości pomocy nieoperacyjnej. Obecnie, po kilku latach doświadczeń i licznych publikacjach w czasopismach medycznych możemy do dotychczasowego leczenia dołączyć leczenie tzw.: ortobiologiczne.
Otóż postęp w badaniach, poszerzanie wiedzy o własnym potencjale gojącym oraz doświadczenia wielu Ortopedów na całym świecie pozwalają nam z dużym powodzeniam stosować metody oparte na uzyskiwaniu aktywnego biologicznie materiału z krwi pacjenta.
Jedną z najnowocześniejszych metod leczenia jest metoda Orthokine® którą opatentowano w Niemczech na początku tego wieku i od kilku lat stosowana jest m.in. w naszej przychodni – Nova Clinic w Krakowie.
Metoda ta, bez wdawania się w szczegóły, polega na jednorazowym pobraniu krwi od pacjenta z której uzyskujemy 6 dawek preparatu, który powstaje w wyniku wielogodzinnej hodowli, w odpowiednio przygotowanych warunkach, a następnie przez kilka tygodni w odpowiednio dobranych odstępach czasowych aplikowany do chorego/chorych stawów. Badania wykazują, że taka metoda leczenia jest w stanie spowolnić rozwój choroby zwyrodnieniowej nawet o 2 lata, co w wielu przypadkach daje pacjentowi czas na przygotowanie się do ewentualnego zabiegu operacyjnego, a w przypadku satysfakcjonującej funkcjonalnie poprawy nawet odłożyć zabieg endoprotezoplastyki na znacznie dłużej.
Kolejną metodą leczenia jest aplikacja w okolicę zajętą chorobą zwyrodnieniową, płytkopochodnych czynników wzrostu (PRP) także uzyskiwanych z krwi pełnej pacjenta i po kilkuminutowym odpowiednim przygotowaniu i odwirowaniu krwinek pozyskanie gotowego do iniekcji preparatu. Metoda jest prosta, bezpieczna i u wielu pacjentów, którzy mogą być leczeni w ten sposób, stosowana już w dniu wizyty w gabinecie lekarskim.

A komórki macierzyste? Nie znajdują zastosowania w leczeniu zwyrodnień stawów?

Należy także wspomnieć o metodzie, która w pewien sposób łączy farmakoterapię z zabiegiem operacyjnym (krótkim zabiegiem jednodniowym), a mianowicie metoda LIPOGEMS® także stosowana w Nova Clinic.

W tej metodzie pozyskujemy z tkanki tłuszczowej pacjenta komórki macierzyste, które w jałowych (sterylnych) warunkach podawane są do chorego stawu. Metoda ta ma na celu odbudowę uszkodzonej chrząstki stawowej.
I tutaj kilka słów wyjaśnienia. Stan wiedzy na dzisiaj mówi, że chrząstka stawowa się nie regeneruje, ale czy rzeczywiście tak jest? Aby leczyć uszkodzenia lub ubytki, dotychczas stosowano i stosuje się z dużym powodzeniam różnorodne metody przeszczepów chrzęstnych (sam wykonuję z powodzeniem te zabiegi na chrząstce hodowanej z komórek własnych pacjenta). Pamiętajmy jednak, że nie u każdego i nie w w każdym stadium choroby możemy wykonać przeszczep chrząstki.
Jest grupa pacjentów, która nie może być poddana zabiegowi ze względu na stopień uszkodzenia chrząstki, wiek, podłoże uszkodzenia, choroby towarzyszące i wiele innych, ale kwalifikacji do leczenia dokonuje lekarz przeprowadzający zabieg.
Jak więc widać współczesna Ortopedia otrzymuje coraz więcej narzędzi do leczenia choroby zwyrodnieniowej i oby tak dalej, bo żyjemy coraz dłużej i nigdy jeszcze w historii gatunku ludzkiego Nasze stawy nie były tak długo narażone na obciążenia, a z drugiej strony, tak długo potrzebne do utrzymania satysfakcjonującej mobilności, która jest gwarancją naszej niezależności od osób trzecich.

Zapraszam na konsultacje do Nova Clinic, Kraków, Kamieńskiego 51

Co to jest hydrokolonoterapia?

Hydrokolonoterapia to nowoczesna metoda całościowego oczyszczania jelita grubego (okrężnicy), znana i stosowana w Niemczech i USA na szeroką skalę. Wraz ze wzrostem świadomości zagrożeń wynikających z zalegania kamieni kałowych i toksyn w jelitach, zyskuje coraz większą popularność również w Polsce. Dzięki terapii wodnej okrężnicy pacjenci zyskują szansę ustrzeżenia się przed licznymi chorobami i dolegliwościami.

Konsekwencje zalegania resztek pokarmowych w jelitach

Niewłaściwa, zbyt obfita dieta, nadużywanie leków, siedzący tryb życia, długotrwały stres – to niektóre z czynników powodujących odkładanie się resztek pokarmowych w jelicie grubym. Z czasem tworzą one złogi stanowiące ogniska nadmiernego rozwoju bakterii gnilnych oraz sprzyjające występowaniu grzybów i pasożytów, które mogą być źródłem nawet 90% dotykających nas chorób! Jelito grube ma ogromne znaczenie w prawidłowym funkcjonowaniu układu odpornościowego człowieka. Zaleganie w okrężnicy masy kałowej i zaburzona przemiana materii prowadzą do rozprzestrzeniania się toksyn po całym organizmie, a w konsekwencji do samozatrucia i znacznego osłabienia odporności. Niekorzystny dla zdrowia stan objawia się często brakiem sił witalnych, przewlekłym zmęczeniem, podatnością na alergie i infekcje, chorobami skóry, migrenami, depresją, brakiem koncentracji, stanami lękowymi i agresją. Co gorsza, zaburzona przemiana materii i przewlekłe zaparcia mogą być przyczyną poważnych zmian o charakterze nowotworowym w jelicie grubym.

Efekty hydrokolonoterapii

Hydrokolonoterapia pozytywnie wpływa na cały układ odpornościowy i zdrowie organizmu. Ten prosty, krótki zabieg:

  • usuwa złogi kałowe, toksyny oraz pasożyty z jelita grubego,
  • skutecznie zwalcza grzybicę i jest szczególnie zalecany dla pacjentów po antybiotykoterapii (rewelacyjne efekty zwłaszcza w połączeniu z ozonoterapią doodbytniczą i terapią MORA),
  • widocznie redukuje otyłość brzuszną,
  • wzmacnia mięśniówkę, pobudza pracę jelit, zapobiega wzdęciom i zaparciom,
  • odtruwa organizm, zwiększa odporność i szanse w walce z poważnymi chorobami takimi jak np. borelioza,
  • zapobiega poważnym zmianom (w tym nowotworowym) w jelicie grubym.

Hydrokolonoterapia w Krakowie

W Nova Clinic w Krakowie oferujemy profesjonalny zabieg hydrokolonoterapii. W jego trakcie, Pacjent leży wygodnie na plecach, a wykwalifikowany terapeuta wykorzystując rurkę jednorazowego użytku wprowadza do jelita oczyszczoną, filtrowaną wodę, wykonując jednocześnie masaż powłok brzusznych. Zabieg jest bezbolesny i bezwonny – zawartość okrężnicy odprowadzamy bezpośrednio do kanalizacji, dzięki czemu Pacjent nie odczuwa żadnego dyskomfortu.

Borelioza, jej koinfekcje oraz badania laboratoryjne w jej kierunku!

Borelioza jest to wielonarządowa choroba zakaźna przenoszona na człowieka głównie przez kleszcze z rodzaju Ixodes. Borelioza wywoływana jest przez bakterię, krętki Borrelia burgdorferi sensu lato. Infekcja atakuje skórę, stawy, serce oraz ośrodkowy i obwodowy układ nerwowy.

Oprócz boreliozy kleszcze przenoszą jeszcze 20 innych chorób zwanych konfekcjami lub współinfekcjami. Należą do nich: kleszczowe zapalenie mózgu spowodowane przez wirusa FSME przenoszonego przez kleszcze Ixodes scapularis, Gorączka Gór Skalistych, Bartoneloza, Babeszjoza przenoszona przez kleszcze Ixodes scapularis, Erlichioza, Dur powrotny, Tularemia, Gorączka Q, Porażenie kleszczowe spowodowane przez toksynę odkleszczową, Mykoplazmoza spowodowane przez Mykoplasma pneumoniae i mycoplasma fermentans.

Badania na boreliozę

Rozpoznanie boreliozy bywa bardzo trudne. Choroba ta zwana jest wielkim imitatorem, gdyż jej objawy bywają różnorodne i mogą wskazywać na wiele innych groźnych chorób. Problemem w rozpoznaniu choroby jest również niedoskonałość badań laboratoryjnych. Badania na boreliozę dzielimy na dwa rodzaje: serologiczne i bezpośrednie. W badaniach serologicznych nie sprawdzamy obecności bakterii we krwi, lecz sprawdzamy obecność przeciwciał, czyli czy nasz organizm się broni. Gdy dochodzi do zakażenia obcą bakterią, nasz układ odpornościowy rozpoznaje jej białko i wytwarza przeciwciała. Do tych badań należą dwa najczęściej zlecane przez lekarzy badania: Elisa i Western Blot. Wykonuje się je zazwyczaj po upływie 4 – 6 tygodni po ukąszeniu, gdyż układ odpornościowy musi mieć czas na wyprodukowanie przeciwciał.

Jakie badanie na boreliozę ?

Badania bezpośrednie poszukują w próbkach pobranego materiału (zazwyczaj krwi) fragmentów DNA bakterii, czyli źródła zakażenia.

Wynik tego badania nie jest uzależniony od sprawnego działania układu immunologicznego i dlatego można wykonać go zaraz po ukąszeniu. Do tych badań należą badania PCR oraz PCR Real time.

Niestety żadna z wyżej wymienionych metod nie jest doskonała i niesie za sobą ryzyko fałszywych wyników. Żadna z nich również nie może służyć do monitorowania leczenia.

Testy na boreliozę

Test Elisa jest testem bardzo zawodnym, wykrywalność tego badania to ok. 30%. Niestety z niezrozumiałych dla nas powodów ciągle się go zleca, a na jego wynikach opiera się diagnozę i leczenie.

Test Western Blot jest zdecydowanie bardziej czuły i daje dwa razy większą wykrywalność niż test Elisa. Wynik pozytywny oznacza boreliozę, wynik ujemny jej nie wyklucza!!! Ze względu na duży margines tzw. Boreliozy seronegatywnej!!! Czyli boreliozy, która jest niewidoczna dla układu odpornościowego, a co za tym idzie dającej negatywne wyniki badań serologicznych!!!

Badanie PCR i PCR Real time badanie bardzo drogie, ale o wysokiej skuteczności. Niestety i w tym przypadku bywają mylne wyniki, a wynika to z charakteru bakterii borreli. Testy PCR jak wspomniano wcześniej szukają DNA bakterii w krwi, niestety bakterie boreliozy bardzo szybko wnikają do innych tkanek (mięsni, stawów, nawet dziąseł) i tam się „ukrywają”. Jeśli bakteria wniknie z krwioobiegu do innych tkanek prawdopodobieństwo jej wykrycia zdecydowanie maleje, jest ona niewidoczna dla testu, co owocuje wynikiem fałszywie ujemnym.

Należy wiedzieć, ze tylko połowa chorych na boreliozę pamięta ukąszenie przez kleszcza, a im dłuższy czas od ukąszenia tym mniejsza szansa na poprawne wyniki z badania PCR, bakteria ma czas na przeniknięcie do innych tkanek i organów i stać się nie widoczna dla testu.

Badanie na aparacie MORA, jest to metoda biorezonansu komórkowego. Poprzez przesyłanie fal elektromagnetycznych przez organizm sprawdza się zainfekowanie organizmu przez bakterię. Jest to metoda o wykrywalności od 80 – 90%. Badanie jest bezinwazyjne, bezbolesne i całkowicie bezpieczne. Dające największą wykrywalność. Należy je wykonywać po ok. 2 -3 tygodni po ukąszeniu. Należy jednak pamiętać, iż wynik ujemny nie oznacza braku choroby!!!

Bardzo istotną informacją jest fakt, iż o chorobie głównie świadczą objawy a nie wyniki testów!!!

Boreliozę należy podejrzewać zawsze gdy u człowieka wcześniej zdrowego pojawiają się objawy z kilku układów naraz ( z układu kostnego, nerwowego i np. wzrokowego), a rutynowo wykonywane badania nie wykazują odchyleń od normy lub gdy leczenie poszczególnych układów nie przynosi efektów!!!

 

Lista objawów boreliozy:

Wczesna borelioza:

  • rumień wędrujący (daje 100% pewności o zakażeniu, niestety występuje tylko u 30% chorych na boreliozę);
  • objawy grypopodobne (dreszcze, poty, gorączka);
  • zmęczenie, ociężałość, słaba wytrzymałość fizyczna.

 

Borelioza późna:

  • zmęczenie, ociężałość, słaba wytrzymałość fizyczna;
  • bezsenność, płytki sen;
  • bezdech nocny;
  • drętwienie kończyn lub tylko palców;
  • drętwienie języka;
  • bóle jąder, bioder;
  • bóle i kurcze mięśni;
  • tiki mięśni twarzy;
  • częste bóle głowy;
  • bóle i obrzęki stawów;
  • sztywność karku, trzeszczenie szyi;
  • bóle zębów bez wyraźnych przyczyn stomatologicznych;
  • nieregularna menstruacja;
  • przeszywające bóle;
  • szmery w sercu, bloki serca, lub inne arytmie;
  • jednostronny paraliż twarzy;
  • zaburzenia widzenia, podwójne widzenie, czarne plamy, nadwrażliwość na światło (zwykle badanie okulistyczne nie wykazuje zmian).
  • zaburzenia słuchu, dzwonienie w uszach, bóle uszu, nadwrażliwość na dźwięki,
  • zaburzenia koncentracji,
  • zmiany nastroju, drażliwość depresja,
  • drżenie rąk i innych części ciała,
  • nadwrażliwość skóry, bolesność na dotyk,
  • częste anginy,
  • brak orientacji.

Powyższa lista nie wyczerpuje wszystkich możliwych objawów, wymienia jednak te najczęściej występujące.

Sprawdź jak leczymy boreliozę w NovaClinic

Próbki do badań i testów na boreliozę

Co to jest seronegatywna borelioza?

Zapoznając się z problematyką boreliozy bardzo ważne jest poznanie terminu seronegatywnej boreliozy.

Seronegatywna borlioza to taka, w której badania serologiczne (Elisa, Western Blot) dają wynik ujemny pomimo wszelkich objawów wskazujących na zakażenie.

Skąd bierze się problem z wykryciem boreliozy w badaniach laboratoryjnych?

Badania na boreliozę dzielimy na dwa rodzaje: serologiczne i bezpośrednie.
Serologiczne (Elisa i Western Blot) badają obecność przeciwciał w krwioobiegu. Badania bezpośrednie (PCR i PCR Real time) badają obecność DNA bakterii w pobranym materiale (zazwyczaj we krwi).

Badanie serologiczne wykonuje się po upływie ok. 4 – 6 tygodni po ukąszeniu kleszcza, dlatego aby dać czas naszemu organizmowi do wyprodukowania przeciwciał i rozpoczęcia walki z bakteriami. Niestety badanie Elisa jest testem bardzo wadliwym dającym nieprawidłowe wyniki. Ta sama krew wysłana do wielu laboratoriów może dać cała gamę wyników: dodatni, ujemny, z wysokim mianem lub niskim. Nie polecamy wykonywania tego testu!!! Niestety wykonanie go może być konieczne strategicznie gdyż jego pozytywny wynik może być warunkiem otrzymania statusu chorego i otrzymania bezpłatnego leczenia szpitalnego, lekami dożylnymi w ramach ubezpieczenia. Warto zaznaczyć, że wykrywalność tego testu to ok. 30%.

Test Wetern Blot jest również badaniem serologicznym, jednak dającym prawie dwukrotnie większą wykrywalność niż test Elisa. WB należy wykonywać tak jak test Elisa po upływie 4 – 6 tygodni od ukąszenia, wcześniejsze badanie nie ma sensu, gdyż organizm nie zdąży zmobilizować sił do wyprodukowania przeciwciał.

Oba testy Elisa i WB wykonuje się w klasach IgG i IgM. Przeciwciała IgM wytwarzane są zwykle na początku zakażenia, przeciwciała IgG, to te które produkowane są później i mogą utrzymywać się we krwi przez lata. Niestety bardzo wielu lekarzy lekceważy badanie w klasie IgG nazywając ją starą boreliozą już nie aktywną i nie zlecają w ogóle wykonania badania w tej klasie… TO WIELKI BŁĄD!!! Lekarzy nie mających doświadczenia i wiedzy na temat tej choroby interesuje głównie klasa IgM. Niestety wynik w tej klasie może być często fałszywie ujemny, gdyż badanie mogło zostać wykonane za wcześnie po ukąszeniu lub właśnie za późno, gdy produkcja przeciwciał została zatrzymana przez bardzo sprytną bakterię jaką jest borrelia, lub gdy przeciwciała zostały zużyte w walce z chorobą.

Test Western Blot warto wykonywać kilkakrotnie w odstępach 4 – 6 tygodni, aby trafić na moment gdy przeciwciała są obecne we krwi.

Niestety bardzo wielu chorych na boreliozę po prostu nie produkuje przeciwciał (w boreliozie tworzą się tzw. kompleksy immunologiczne, więc przeciwciała są „zajęte”), ich szansa na wykrycie choroby wynosi 50 – 60%.

Oba testy nie nadają się do monitorowania leczenia, gdyż podczas kuracji nie ma antygenów we krwi i organizm nie ma powodu do produkowania przeciwciał.

Badanie PCR i PCR Real time poszukuje DNA bakterii w pobranym materiale (zazwyczaj we krwi). Są to badania drogie i wykonywane w niewielu miejscach w Polsce. PCR jest testem mniej znanym przez lekarzy i darzonym przez nich zaufaniem.

Pozytywny wynik tego badania nie podlega dyskusji, świadczy o chorobie i należy podjąć jak najszybsze leczenie. Najłatwiej dostać wynik dodatni przy badaniu płynu stawowego (tylko przy boreliozie stawowej) i moczu.

Niestety test ten daje również fałszywie ujemne wyniki. Spowodowane jest to niesamowitymi zdolnościami bakterii do „ukrywania się” w innych tkankach i organach niż pobrana próbka materiału (krew, mocz, płyn stawowy). Borellia lubi wnikać z krwioobiegu do stawów, dziąseł, mięsni.

Metoda PCR I PCR Real time również nie nadaje się do monitorowania leczenia choroby. Badanie powinno zostać wykonane do tygodnia od ukąszenia przez kleszcza.

Jedną z najbardziej sprawdzonych metod badawczych jest badanie na aparaturze MORA. Jest to metoda birorezonansu magnetycznego polegająca na przesyłaniu fal elektromagnetycznych przez organizm i wykrywaniu patogenów boreliozy.

Badanie jest bezinwazyjne i bezbolesne. Daje natychmiastowy wynik wahający się między 80 a 90% wykrywalności choroby. Jest to metoda lekceważona przez wielu lekarzy, należy jednak zaznaczyć, iż wielu lekarzy pierwszego kontaktu, internistów i zakaźników nie dostrzega w ogóle problemu coraz większej ilości zachorowań na boreliozę i wywoływanych przez nią objawów. Wielu z nich uważa, że borelioza w ogóle nie istnieje, lub że jest łatwa do wyleczenia. Wielu z nich nie wie, iż borelioza może doprowadzić do śmierci głównie z powodu zaburzeń pracy serca lub niewydolności wątroby.

1 Informacje o metodach badawczych zaczerpnięto z książki „Borelioza i jej konfekcje. Najczęściej Zadawane Pytania”, Praca zbiorowa pod redakcją lek.med. Artura Klimaszewskiego

Grzybica i jej zapobieganie

Grzybica szczepu Candida jest bardzo powszechna wśród ludzi. Bardzo ważne jest aby nie dopuścić do jej rozprzestrzeniania w organizmie. Niestety w czasie długofalowego leczenia boreliozy, długich lat niewłaściwej diety może ona doprowadzić do wielu groźnych chorób takich jak zapalenie prostaty lub pochwy, depresji, u dzieci nawet do objawów autyzmu.

Grzybica zwykle zaczyna się w układzie pokarmowym (bardzo lubi zasiedlać jelito grube powodując biegunki i zaparcia), gdzie grzyby mają idealne warunki do rozwoju. Bakterie które mamy w organizmie walczą z grzybami, jednak długofalowa antybiotykoterapia zwalczająca bakterie nie szkodzi grzybom, w ręcz stwarza im idealne warunki do rozwoju. Pacjent leczony antybiotykami musi być ostrożny i stosować środki zapobiegawcze (odpowiednia dieta, probiotyki).

Najgroźniejsza jest grzybica uogólniona, gdy grzyby krążą w krwioobiegu i zakażają inne narządy m.in. płuca, mózg. Choroba ta nierozpoznana w porę ma dość duży odsetek śmiertelności.

Właśnie dlatego podczas leczenia boreliozy należy stosować dietę przeciwgrzybiczną oraz probiotyki!!! To bardzo ważne by zachować zdrowie i nie dopuścić do rozwoju Candidy. Kurację probiotykami połączoną z dietą należy stosować jeszcze przez okres miesiąca od zakończenia leczenia. Układ pokarmowy potrzebuje czasu aby wrócić do kondycji.

Z diety należy usunąć:

  • biały chleb, a ciemny znacząco ograniczyć (można jeść w małych ilościach pumpernikiel)
  • słodycze i ukryty cukier (np. keczup ma mnóstwo cukru, majonez, musztarda)
  • piwo, wino, wódka (picie alkoholu pogarsza stan chorych na boreliozę, powoduje rozwój candidy poprzez zawarte w nim drożdże)
  • owoce (zawierają cukier)
  • słodkie warzywa (np. marchew, buraki)
  • ryż, ziemniaki,
  • sery pleśniowe,
  • mięso panierowane,
  • ryby panierowane i w puszkach,
  • wszystkie zupy z puszki i proszku,
  • słodkie jogurty owocowe, budynie, kisiele,
  • miód,
  • słodzone napoje kawa i herbata,

Można jeść bez ograniczeń:

  • kaszę gryczaną,
  • brązowy ryż,
  • chleb bez drożdżowy, bez białej mąki,
  • niesłodkie warzywa (seler, pietruszka, kapusta, ogórek, kabaczek, por, zielona papryka, cukinia, pomidor)
  • ryby,
  • jaja,
  • ser biały,
  • ser mozzarella,
  • rzadko można zjeść kawałek czarnej czekolady.

Bardzo istotny jest fakt, iż pacjenci leczeni antybiotykoterapią w połączeniu z ozonoterapią nie mają problemów z Candidą. Spowodowane jest to grzybobójczymi właściwościami ozonu. Należy jednak pamiętać, iż warto stosować się do diety przeciwgrzybicznej nawet podczas ozonoterapii, aby ryzyko grzybicy było jak najbliższe zeru.

Po zakończeniu leczenia należy utrzymywać dietę oraz zażywać probiotyk przez okres miesiąca.

Zalecamy również dla szybszej regeneracji, odtrucia organizmu i dla usunięcia toksyn wydzielonych przez umierające bakterie poddać się zabiegom hydrokolonoterapii. Jest to nowoczesny zabieg płukania jelita grubego. Zabieg oczyszcza organizm ze złogów kałowych, toksyn, pasożytów, powoduje lepsze samopoczucie. Dla lepszej detoksykacji stosujemy wlewy z specjalnie parzonej kawy.

Niewinne ukąszenie?

Dopiero siedem lat po pierwszych objawach zakażenia Karolina Zigowska ze Świecia dowiedziała się, że prawdopodobną przyczyną ruiny jej zdrowia jest neuroborelioza.

Zbyt późno, by ją całkowicie wyleczyć.

Karolina ma 19 lat, modną fryzurę i ubranie. Jej pasją jest malarstwo. W pokoju, gdzie spędza większość swojego życia, stoją sztalugi, na ścianach w całym domu wiszą jej obrazy. Przy komputerze ze specjalną klawiaturą leży lupa. Obok, na łóżku, miękki pled i poduszka. Bo Karolina przesypia czasami całe dnie. Nie wychodzi z pokoju i prawie nic nie chce jeść. Mama, Urszula, załamuje ręce, ale stara się nie narzekać.

– Tak to już jest z jej chorobą. Kilka dni jasnych. Córka schodzi na dół, uśmiecha się, ma zapał do pracy, snujemy plany. A potem znowu zapaść. Boli ją całe ciało. Mięśnie, stawy, żołądek, głowa. Ma skoki ciśnienia, mdłości, drżą jej ręce i nogi. Znowu pogarsza się widzenie, pojawia się niedosłuch. Stany bólowe przeplatają się z nastrojem depresyjnym. Serce pęka, gdy musze patrzeć, jak cierpi.

Karolina dopiero niedawno dowiedziała się, że najprawdopodobniej przyczyną jej różnorodnych, przewlekłych dolegliwości było zapalenie mózgu na skutek ukąszenia kleszcza, który zainfekował ją groźnymi dla zdrowia krętkami Borrelia burgdorferi. Zanim zapadła diagnoza, że cierpi na neuroboreliozę, minęło siedem lat. Pierwsze objawy choroby miała już pod koniec podstawówki. Zaczęła skarżyć się na różne dolegliwości. Miała huśtawki nastrojów, nawracające infekcje. W zgięciach rąk, pod kolanami, a nawet na twarzy pojawiły się pękające zaczerwienienia. Lekarz przepisał na nie maści. W pierwszej klasie wymarzonego liceum plastycznego straciła wzrok. Do drugiej klasy – ze względu na zły stan zdrowia – promocji już nie otrzymała. Na szczęście częściowe widzenie powróciło.

– Teraz, kiedy patrzę wstecz na te wszystkie lata jej męki, trudno mi się pogodzić, że musiało minąć tyle czasu, by wreszcie odkryć, co dolega mojemu dziecku – skarży się pani Ula.

Bo zanim specjalistyczne testy wykazały krętki Borrelia burgdorferi rozsiane po całym ciele Karoliny, dziewczyna przeszła przez ręce wszelkich możliwych specjalistów i oni zawsze te ręce bezradnie rozkładali.

Po utracie wzroku w liceum Karolina była leczona i na oddziale okulistycznym, i neurologicznym. Była nawet na hematologii w Warszawie. Uznany okulista z Bydgoszczy, który zabrał się za jej oczy, stwierdził, że dla niej najlepszy byłby psychiatryk. Uznał, że oczy ma zdrowe i tylko udaje, że nie widzi. Karolinę tak to załamało, że miała myśli samobójcze. Przeszła szereg badań psychologicznych, które potwierdziły, że jest całkowicie zdrowa na umyśle. Mało tego, jest nadzwyczaj silna psychicznie. Dobrze znosi przeciągające się leczenie i coraz gorsze samopoczucie. Mimo że każdy mówi jej co innego – opowiada matka.

Po zapaści wzrokowej postawiono w końcu diagnozę, że nastolatka cierpi na zlepne zapalenie nerwu pajęczynówki, które powoduje zawężenie pola widzenia, może doprowadzić również do całkowitej utraty wzroku. Karolina przeszła w ręce neurologów i coraz częściej słyszała, że prawdopodobnie przyczyną jej kłopotów jest początek stwardnienia rozsianego. O powrocie do szkoły nawet nie miała co marzyć. Miała natomiast przygotować się na to, że staje się osobą niepełnosprawną i leczyć będzie się już do końca życia.

– To był horror. Ciągłe pobyty w szpitalach, dziesiątki badań i analiz, a mimo to wciąż miałam wrażenie, że dreptamy w miejscu. Córka starała się nie załamywać. Nauczyła się poruszać przy pomocy białej laski, zaczęłam jeździć z nią na lekcje brajla, ale ciągle żyliśmy w potwornej niepewności, bo jednoznacznej diagnozy wciąż nie było, a jej stan się pogarszał – mówi Urszula.

Żeby nie oszaleć ze zmartwienia, Ula nauczyła się żyć z dnia na dzień i zgodnie z rytmem samopoczucia córki. Obie rzetelnie wykonywały wszystkie polecenia lekarzy, jeździły na badania, pokornie znosiły kolejne sugestie i dywagacje medyczne. Żeby mieć środki na leczenie dziecka, Ula i jej mąż wpadli w spiralę zadłużenia. Pożyczka goni pożyczkę. Dawno skończyły się rodzinne przyjemności; wyjazdy na wakacje, wypady za miasto. Ula zrezygnowała z pracy, aby zająć się chorą córką, mąż wciąż poza domem – pracuje na budowach w całej Polsce. Bierze zlecenia, gdzie się da.

To jest tak. Najpierw z mężem dochowaliśmy się dwójki zdrowych, fajnych dzieciaków. Chłopca i dziewczynki. Zbudowaliśmy dom. Chcieliśmy żyć zwyczajnie, pracować, cieszyć się, że dzieciaki rosną. Karolina była naszym oczkiem w głowie. Od dzieciństwa wykazywała zdolności plastyczne. Wygrywała wszelkie możliwe konkursy szkolne. Chciała zostać graficzką. Kiedy w szóstej klasie przyszło pierwsze załamanie zdrowotne, nikt nie pomyślał, żeby zbadać dziecko pod kątem boreliozy. Wtedy tak się jeszcze o tym nie mówiło. Ludzie nie byli na tę chorobę tak uwrażliwieni. A przecież miała rumień wędrujący po całym ciele! Miała symptomy zakażenia, które mogły wzbudzić czujność lekarza pierwszego kontaktu. Niestety, tak się nie stało…

Dr. Dorota Dybowska z Wojewódzkiego Szpitala Obserwacyjno-Zakaźnego w Bydgoszczy wyjaśnia, że zakażenia przenoszone przez kleszcze mogą być etiologii wirusowej i bakteryjnej. Wirus wywołuje tzw. kleszczowe zapalenie mózgu, a krętki Borrelia burgdorferi są odpowiedzialne za wystąpienie boreliozy. Kleszczowe zapalenie mózgu może przebiegać pod postacią objawów grypopodobnych, zapalenia opon mózgowo-rdzeniowych, zapalenia mózgu i zapalenia rdzenia kręgowego. Leczenie jest objawowe. Przeciwko tej chorobie można się zaszczepić.

Przyczyną zbyt późnego rozpoznania boreliozy może być natomiast mylne odczytanie jej objawów jako symptomów innych chorób.

– Borelioza może przebiegać pod wieloma postaciami. Najczęściej pierwszą oznaką zakażenia krętkami Borrelia burgdorferi jest rumień wędrujący – powiększająca się czerwona zmiana na skórze czasem z przejaśnieniem w środku (tworzy się charakterystyczna obrączka) – tłumaczy lekarka.

– Ale borelioza dotyczy również innych układów. Może prowadzić do zapalenia opon mózgowo-rdzeniowych, nerwów i korzonków nerwowych, zapalenia mięśnia sercowego, zapalenia stawów i innych rzadszych objawów. W postaci przewlekłej często imituje inne choroby np. SM, reumatoidalne zapalenie stawów, depresję, co w konsekwencji bardzo utrudnia i opóźnia postawienie prawidłowego rozpoznania, a co za tym idzie wdrożenia odpowiedniego leczenia. Terapia na każdym etapie choroby polega na podawaniu antybiotyków. Im wcześniej rozpoczniemy leczenie przyczynowe, tym mniejsza szansa na rozwinięcie się objawów przewlekłych, gdzie terapia ta rzadko bywa w pełni skuteczna. Dr Dybowska, która boreliozie poświęciła swoją pracę doktorską, podkreśla, że bardzo istotna jest profilaktyka polegająca na stosowaniu odpowiedniej odzieży i repelentów w czasie spacerów po lesie, ogródkach działkowych i parkach oraz dokładne obejrzenie skóry i jak najszybsze usuwanie kleszczy po zakończeniu takich aktywności. Niestety, nie ma szczepionki przeciw tej chorobie.

– Wydaje się, że świadomość społeczna dotycząca chorób odkleszczowych rośnie głównie dzięki szkoleniom prowadzonym wśród osób zawodowo narażonych na kontakt z kleszczami (np. pracującym w lesie) oraz coraz liczniejszym informacjom zamieszczanym w mediach – mówi dr Dybowska.

– Rodzice przeważnie wiedzą już, że należy dokładnie sprawdzać ciało dziecka po pobycie w lesie czy na działce. Nie lekceważą pojawienia się rumienia, który nie znika, a nawet się powiększa. Wiedzą, że szybkie wdrożenie leczenia w tej fazie choroby prowadzi do wyleczenia. Zakażenia odkleszczowe nie leczone, mogą doprowadzić zdrowie do „ruiny”, a w niektórych wypadkach nawet do śmierci – nie ukrywa lekarka.

Karolina jest obecnie leczona w prywatnej poradni. Na zwrot kosztów z NFZ nie ma co liczyć. Jej choroba jest już za bardzo zaawansowana, za kontrowersyjna, by mogła wystąpić o refundację.

– Dla NFZ jestem już stracona, zepchnięta na margines ludzi nieuleczalnie chorych, w których nie warto już pompować kasy, ale dla lekarzy orzeczników w ZUS-ie, wciąż pozostaję osobą zdolną do pracy, bo przecież kończę szkołę! Robię to w ramach indywidualnego toku nauczania, gdyż bardzo chcę zdać maturę. Jednak nigdy nie będę zdolna do normalnej pracy, co potwierdziły już komisje lekarskie.

Jednak lekarzy orzeczników to nie przekonuje. Ta ładna, uśmiechnięta dziewczyna o bursztynowych oczach, która wciąż maluje swoje pogodne obrazy, jest dla nich symulantką.

– Dla jednych śmiertelnie chora, dla drugich oszustka, dla jeszcze innych wariatka. I pomyśleć, że zaczęło się od niewinnego ukąszenia kleszcza, którego nikt nie zauważył – mówi cicho Urszula.

Tekst: Joanna Weyna Szczepańska

Ozonoterapia. Co to jest? W czym może ci pomóc.

Trochę historii

Ozon jest aktywną formą tlenu. Ma silne działanie utleniające. Został odkryty przez niemieckiego naukowca (chemika) Chrystiana Friedricha Schönbeina (1799-1868) w 1840 roku.

W 1966, Dr Otto Warburg, obecnie kierownik Maksimum Planck Instytut Cell Physiology, przedstawił wykład na temat “Powody rozwoju i zapobieganie rakowi” na spotkaniu laureatów Nagrody Nobla, Niemcy.

W 1971, Dr. Hans Wolff i Prof. Dr Siegfried Rilling założył niemieckie „Medyczne Stowarzyszenie Terapii Ozonem”.

W 1972, Międzynarodowe Stowarzyszenie Terapii Tlenowej założył Dr George Freibott, które stało się następcą wschodniego Związku Terapii tlenowej z roku 1913.

W 1977, Dr Renate Viebahn dostarczył biologicznego przeglądu działania ozonu.

W 1979, Dr George Freibott terapia ozonem odniosła sukces w przypadku pacjenta cierpiącego z powodu mięśniaka Kaposiego.

W 1980, Dr Horst Kief również poinformował o sukcesie terapii ozonem w przypadku AIDS

W 1980,  F. Sweet, wydał artykuł: “Ozon wybiórczo hamuje wzrost ludzkiej  komórki rakowej”  w czasopiśmie, Nauka, Vol. 209.

W 1982, zostaje wydany przez dr E.Fischera niemiecki medyczny podręcznik “Medical Ozone” w Heidelbergu.

W 1983, konferencja w Waszyngtonie, D.C., USA, zorganizowana przez pierwszy Medyczny Związek Ozonoterapii. Streszczenia były publikowane w książce “Medyczne Podania Ozonu”, sporządzone i zredagowane przez Julius Laraus.

W 1985, Dr Renate Viebahn wydał “Biochemiczny Proces leżący u podłoża Ozonu Terapia”, a Dr. Siegfried Rilling wydał “Podstawowe Kliniczne Podania Ozonu Terapia”.

W 1987, Dr Siegfried Rilling i Dr Renate Viebahn współpracował w publikacji “Wykorzystania Ozonu w Leku”

W 1990, Kubańczycy poinformowali o sukcesie terapii ozonem w leczeniu jaskry, zapalenia spojówek i zapaleniu siatkówki pigmentosa.

W 1992, Rosjanie poinformowali, o pozytywnym, relaksującym i odprężającym wykorzystaniu ozonu w wannie ( kąpiele).

W czerwcu 1994 Plasmafire Int. sponsorował sympozjum ozonu w Vancouver, składające się z 160 uczestników. Bezpośrednim rezultatem tego spotkania było uznanie terapii ozonem za powszechnie akceptowaną  przez Naturopathic Association .

 Ozonoterapia dzisiaj

Dziś  terapia ozonem  stosowana jest na całam świeice, między innymi, w:  Niemczech, Włoszech, Francji, Rosji, Rumunii, Polsce, Czechach, na Węgrzech, w Jugosławii, Bułgarii, Izraelu, Japonii, Singapurze, Brazylii, na Kubie, w Meksyku, oraz w Kanadzie i USA  (Alaska, Waszyngton, Kalifornia, Kolorado, Nevada, Nowy Meksyk, Teksas, Oklahoma, Georgia, Nowy Jork, Północna Karolina, Ohio, Minnesota).

Ozon posiada silne właściwości utleniające i dezynfekujące i właśnie dlatego jest powszechnie wykorzystywany na całym świecie w celu zwalczania bakterii, wirusów, grzybic i innych drobnoustrojów.

Ozonoterapia, czyli leczenie mieszaniną tlenowo- ozonową, od wielu lat znajduje miejsce w medycynie jako metoda wspomagająca leczenie podstawowe, zwłaszcza w tych przypadkach, w których leczenie rutynowe nie daje zadowalających efektów (np. ubytki skóry, niegojące się rany, owrzodzenia, odleżyny, ropne przetoki). Mimo, że jej skuteczność wykazano w wielu klinicznych zastosowaniach na całym świecie, metoda ta nie jest w Polsce rozpowszechniona i rzadko stosowana w ortopedii i traumatologii. Ozonoterapia umożliwia zmniejszenie pourazowych zagrożeń infekcyjnych, szybsze gojenie powikłań pooperacyjnych i zaleczenie przewlekłych stanów septycznych. Metoda obniża też koszty antybiotykoterapii i czasami staje się jedynym sposobem wspomagającym zabiegi chirurgiczne, zwłaszcza w przypadkach zakażeń lekoopornymi, szpitalnymi szczepami bakteryjnymi.

Działanie bakteriobójcze wynika z silnie utleniających właściwości ozonu, a w przebiegu terapii nie stwierdzono nabycia odporności drobnoustrojów na ozonoterapię.

Metoda ta znalazła zastosowanie w leczeniu następujących jednostek chorobowych:

– lekoopornego zapalenia płuc i oskrzeli,

– grzybiczego zapalenia płuc,

– oparzeń i trudno gojących się ran,

– zapalenia kości,

– żółtaczki zakaźnej, SM,

– grzybic (szczególnie układowych),

– zapalenia jelit, wrzodziejącego zapalenia jelita grubego,

– boreliozy,

– migren,

– grzybiczego zapalenia pochwy

– i wielu innych…

Ozonoterapia wykazuje niszczące działanie w stosunku do następujących wirusów:

– Polio,

– Herpes A i B, zwłaszcza wirusa hepatitis A/B (wywołującego zapalenie wątroby),

– Herpes wirusa opryszczki (HV1 i HV2)

Wyniki leczenia ozonem zależne są od prawidłowego zakwalifikowania jednostki chorobowej do leczenia, stężenia mieszaniny tlenowo – ozonowej, jej dawki, ilości wykonywanych zabiegów, regularności, czasu stosowania oraz prawidłowego wykonania zabiegu.

Ozon powstaje w urządzeniu do ozonoterapii dzięki cichym wyładowaniom elektrycznym w specjalnych rurach wyładowczych, co umożliwia precyzyjne dawkowanie i generowanie ozonu.

Metody Ozonoterapii

– autohemotransfuzja, najskuteczniejsza z metod ozonoterapii. Metoda ta polega na wkłuciu się do żyły większego kalibru (najczęściej łokciowej), pobraniu krwi w ilości 100 – 200 ml do specjalnej, sterylnej, jednorazowej butelki próżniowej zawierającej konserwant (cytrynian sodu) zapobiegający krzepnięciu krwi w butelce. Następnie aparatura produkuje zadaną jej dawkę ozonu, ozonuje krew (krew po połączeniu się z ozonem zmienia kolor na jasnoczerwony) po zakończeniu tego procesu krew pacjenta jest powrotem mu podawana. Zabieg odbywa się w obiegu zamkniętym, a wszystkie elementy służące do zabiegu są jednorazowego użytku. Zabieg jest całkowicie bezpieczny. Skuteczny w leczeniu SM, boreliozy, migren, zapalenia płuc, w walce z wieloma lekoopornymi szczepami bakterii oraz dla znacznego podniesienia odporności.

– iniekcje dotętnicze (do tętnicy udowej), bezpośredni zastrzyk z ozonu do tętnicy udowej,

– iniekcje domięśniowe, ponieważ podanie tym sposobem jest bardzo bolesne należy uprzednio podać znieczulenie miejscowe,

– podawanie mieszaniny tlenowo – ozonowej do jam ciała, podanie doodbytnicze (szczególnie przy wrzodziejącym zapaleniu jelita grubego oraz zasiedlenia jelita szczepem candida albicans – grzyb), do ucha (zapalenie ucha), dopochwowo (grzybicze zapalenie pochwy), do pęcherza moczowego (zasiedlenie pęcherza przez lekooporne bakterie),

– kąpiel sucha (miejscowe podanie ozonu), polega na założeniu szczelnego rękawa (mankietu) na zmienione chorobowo miejsce (kończynę) i napełnienie go ozonem,

– opatrunki ozonowe, stosowane zwykle po zastosowaniu miejscowym mieszaniny tlenowo – ozonowej na zmienione chorobowo kończyny (np. stopa cukrzycowa, oparzenia, trudno gojące się rany )

– naozonowane krople do oczu,

– podawanie ozonu do przetok, do płynu mózgowo – rdzeniowego, oraz podskórne podanie ozonu.

W naszej placówce można poddać się zabiegom autohemotransfuzji, podania ozonu do jam ciała (ucho, odbyt, pochwa, pęcherz), kąpieli suchej (ozon miejscowy).

Sezon na kleszcza

Kleszcze ruszają na żer

Choć brzmi to jak tytuł kiepskiego horroru, dużo w tym prawdy. Właśnie teraz, wczesną wiosną, rozpoczynają swą aktywność, która będzie trwać do listopada. Kto jest na liście potencjalnych ofiar? Czy dysponujemy bronią przeciwko nim?

W tym roku po raz kolejny już wystartowała akcja „Zielonych dni”, organizowana w ramach projektu edukacyjnego „Kleszczowe zapalenie mózgu. Zapobiegaj! Zaszczep się!”. Na polskie drogi wyruszył „Kleszczobus”, który w weekendy odwiedzał największe miasta: Gdańsk, Poznań, Wrocław, Kraków, Katowice, Łódź i Warszawę. Wszystko po to, by poszerzyć nikłą wciąż wiedzę Polaków na temat zagrożenia, jakim jest kleszczowe zapalenie mózgu (KZM) i sposobu ochrony przed nim. Na tle innych krajów wypadamy bowiem marnie. Przykładowo, w Austrii szczepieniom przeciw KZM poddaje się 87% społeczeństwa, w Niemczech – 26%, w Czechach – 17%, a w Polsce… raptem 1%. Nie dziwi to jednak, jeśli spojrzymy na odsetek zaszczepionych w przypadku innych chorób. Chociaż o grypie sezonowej trąbi się od lat, chętnych do szczepień, nawet darmowych, ciągle brakuje. Ale czy w przypadku kleszczy jest o co robić tyle szumu? Czy szczepienie przeciw KZM, także i w tym roku zalecane przez Główny Inspektorat Sanitarny, jest aż tak istotne? Czy jest się czego tak naprawdę bać?

 

Kleszcz a sprawa polska

Spójrzmy na to z innej strony. Planując urlop w egzotycznych krajach staramy się zabezpieczać przed ewentualnymi chorobami. Na samą myśl o zarażeniu durem brzusznym czy żółtą febrą biegniemy do punktu szczepień. A wyjeżdżając na Mazury? Nie robimy nic, choć to jeden z głównych regionów występowania kleszczy w Polsce. Czy ten brak działań wynika z małej wiedzy dotyczącej zagrożeń czy z naszej ignorancji? A może problem jest zbyt słabo nagłośniony?

Niestety, ale w tym ostatnim przypadku nie mamy się czym „chwalić”. Polska okazuje się być białą plamą na mapie endemicznych terenów występowania kleszczowego zapalenia mózgu (czyli takich, gdzie odsetek zarażonych kleszczy jest znaczny). Okazuje się, że kleszcze występują prawie wszędzie w Europie Środkowej, a tylko w Polsce – gdzieniegdzie. Brzmi to absurdalnie i nie trudno się domyślić, że to skutek wieloletnich zaniedbań, nieprowadzenia dokładnych badań epidemiologicznych, braku rejestracji wszystkich przypadków wystąpienia choroby bądź niezgłaszania ich do odpowiednich jednostek sanitarnych.

Jak twierdzi dr n. med. Paweł Stefanoff z Zakładu Epidemiologii Państwowego Zakładu Higieny, wiele osób z zapaleniem opon mózgowo-rdzeniowych nie było diagnozowanych w kierunku KZM i rejestrowano je jako przypadki o nieustalonej etiologii. A przecież diagnostyka jest istotna, również dlatego, że dzięki niej można lepiej ukierunkować profilaktykę. Zachorowania zgłaszane są tylko z nielicznych województw: podlaskiego, warmińsko-mazurskiego, mazowieckiego, dolnośląskiego i opolskiego. O innych rejonach wciąż niewiele  wiadomo.

Problem tkwi też w tym, że kleszcze kojarzone dotąd z gęstymi lasami, obecnie znacznie rozszerzyły zasięg swojego występowania. Ich tereny endemiczne przesuwają się na północ. Jeszcze niedawno nikt o nich nie słyszał w Szwecji, dziś są już tam stałym elementem fauny. Spotkać je można na terenach położonych coraz wyżej, np. w górach. Nie omijają również miast – parków, skwerów czy działek. Dlaczego tak się dzieje? Kleszcze przenoszone są m.in. przez migrujące ptaki i prawdopodobnie właśnie w ten sposób powstają nowe ogniska choroby.

Wszystkiemu winna ślina

 

Swoje ofiary kleszcze rozpoznają po zapachu, ciepłocie ciała i wydychanym dwutlenku węgla. Lubią zapach kwasu masłowego, który wydziela nasza skóra, dlatego szczególnie cenią sobie „brudnych”, przepoconych żywicieli. Dostawszy się na ciało, poszukują miejsc pokrytych cienką skórą, wilgotnych, dobrze ukrwionych. Najczęściej wybierają dół podkolanowy, uda, pachy, kark czy nasadę włosów. Podczas wkłuwania kleszcze wydzielają razem ze śliną substancje znieczulające, co powoduje, że nawet nie zdajemy sobie z sprawy z faktu ukąszenia.

Samo wkłucie się nie stanowi ryzyka. Zagrożenie pojawia się wtedy, gdy kleszcz zainfekowany jest czynnikami chorobotwórczymi, co powoduje przedostanie się patogenów do krwioobiegu żywiciela i rozwój choroby. To właśnie w ślinie kleszcza znajdują się wirusy Flavi, odpowiedzialne za kleszczowe zapalenie mózgu. Oczywiście, nie każdy kleszcz musi być nosicielem wirusa, jednakże badania wskazują, że na terenach endemicznych znaczna ich część jest zakażona. Co równie ważne, szybkie usunięcie kleszcza nie zabezpiecza przed zarażeniem. Stąd tak ważna jest profilaktyka.

 

Banalna przyczyna, poważne konsekwencje

Zarażony flaviwirusem kleszcz, wgryzając się w ciało, wprowadza go do krwioobiegu. Ten z kolei przedostaje się do centralnego układu nerwowego, a następnie atakuje mózg. Choroba ma zazwyczaj przebieg dwufazowy. Po bezobjawowym okresie inkubacji, czyli po kilkunastu dniach od zakażenia, pojawiają się niespecyficzne objawy w postaci gorączki, osłabienia, ogólnego rozbicia, bólów głowy i mięśni. Przypomina to nic innego jak grypę. Czasami na tym etapie choroba się kończy. Jednak w części przypadków, na skutek stanu zapalnego ośrodkowego układu nerwowego, dochodzi do drugiej, neurologicznej i najgroźniejszej fazy, w której widoczny jest już pełny obraz choroby.

– W momencie, gdy rozwinie się zapalenie mózgu (u dorosłych) lub opon mózgowo-rdzeniowych (u dzieci i młodzieży), pojawiają się bardzo silne bóle głowy, wysoka gorączka, wymioty, zaburzenia orientacji, drgawki, niedowłady, porażenie mięśni, częściowa lub całkowita utrata świadomości, a nawet przytomności, śpiączka. Choroba może doprowadzić do śmierci bądź pozostawić po sobie trwałe następstwa neurologiczne – twierdzi dr hab. n. med. Ewa Majda-Stanisławska z Kliniki Chorób Zakaźnych i Hepatologii Uniwersytetu Medycznego w Łodzi.

Chorobę zdiagnozować można jedynie poprzez punkcję lędźwiową. W trakcie leczenia konieczna jest hospitalizacja, która trwa często wiele miesięcy. Niestety, medycyna nie dysponuje żadnymi lekami, które niszcząc wirusa KZM mogłyby wpłynąć na rokowania pacjenta. W rachubę więc wchodzi jedynie leczenie objawowe, którego efekty nie są możliwe do przewidzenia.

A może lepiej zabezpieczyć się?

Oczywiście, nie każdy musi się szczepić, jednak ci, którzy lubią aktywnie spędzać czas na łonie przyrody, wyjeżdżają na wakacje z dziećmi do lasów czy nad jeziora, powinni się nad tym zastanowić. Specjaliści jednogłośnie mówią: tylko szczepionka chroni nas przed kleszczowym zapaleniem mózgu. Trzeba jednak pamiętać, że nie zabezpiecza ona przed samym ugryzieniem kleszcza, ale powoduje wytworzenie odporności na wirusa przez niego przenoszonego.

Szczepienia najlepiej rozpocząć wczesną wiosną. Szczepionka podawana jest w trzech dawkach. Pierwszą przyjmuje się w dowolnym dniu, drugą – po 1-3 miesiącach (po 2 tygodniach zyskujemy odporność), trzecią – 5-12 miesięcy po drugiej dawce. To rekomendowany schemat szczepień, ale istnieje także możliwość przyspieszonego jej podania. Zaszczepić można się w punktach szczepień na terenie całego kraju bądź poprosić lekarza prowadzącego o wypisanie recepty i samemu ją kupić. Cena szczepionki to kwota rzędu 50-70 zł.

Przed kleszczami, nie przed chorobą (!), możemy się sami chronić. Przede wszystkim należy zadbać o właściwe ubranie – długie nogawki, rękawy, skarpetki, czapka. Warto używać repelentów, czyli preparatów w płynie lub aerozolu odstraszających kleszcze. Niestety, w zależności od substancji aktywnej działają one 2-4 godziny i nigdy w 100% nie chronią przed ukąszeniem. Pamiętajmy także o rozwieszaniu siatek, moskitier, używaniu świec i specjalnych kadzidełek. To zawsze zmniejszy ryzyko.

Wypowiedzi specjalistów pochodzą z wykładów wygłoszonych na konferencji prasowej w ramach programu „Kleszczowe zapalenie mózgu. Zapobiegaj! Zaszczep się!”.

 

Artykuł z portalu Onet.pl z dnia 30.05.2011

Ważne

Popularne mity o kleszczach

• Kleszcze spadają z drzew.

Nieprawda. Żyją w ściółce, wspinają się nie wyżej niż na wys. 20-70 cm, czyli na trawy i krzewy.

• Przed wyjęciem kleszcza najpierw smarujemy go masłem.

Nieprawda. Smarowanie masłem, olejem, tylko pogarsza sprawę. Kleszcza usuwa się specjalną „pompką” dostępną w aptekach bądź pęsetą. Chwyta się go tuż przy skórze i stanowczym ruchem wyciąga. Miejsce należy odkazić. Pozostawienie w skórze jego części gębowej może grozić powikłaniami. Do lekarza trzeba się zgłosić jeśli: ma się kłopot z usunięciem, nastąpiło ono po 24 godzinach od ukąszenia, wokół miejsca pojawiło się zaczerwienienie o średnicy 5 cm.

• Kleszczowe zapalenie mózgu to inaczej borelioza.

Nieprawda. KZM to choroba wywołana wirusem Flavi, borelioza – bakterią, krętkiem Borrelia. W leczeniu tej drugiej stosuje się antybiotyki, przez co terapia jest skuteczniejsza i lepiej rokująca.

• Kleszczowe zapalenie mózgu i kleszczowe zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych to dwie różne choroby.

Nieprawda. To ta sama choroba wywołana wirusem Flavi przenoszonym przez kleszcze. Pierwsza dotyka przede wszystkim osoby dorosłe, druga – dzieci i młodzież, choć zdarzają się wśród nich przypadki zapalenia mózgu.

Tekst: Marta Lenkiewicz

Jak radzić sobie z migrenami?

Praktycznie każdy z nas co najmniej raz w życiu przeszdł atak migreny i wiemy jak niezwykle uciążliwe i bolesne jest to schorzenie. Chroniczna migrena dotyka 10 – 12 % populacji i jest to nagły ból głowy, któremu mogą towarzyszyć zaburzenia widzenia bądz nudności i wymioty. Przypadłość ta jest niezmiernie uciążliwa w leczeniu, aczkolwiek zabiegi oferowane w naszej klinice są w stanie w skuteczny i szybki sposób jej zaradzić. Działając na jedną z przyczyn migren, jaką jest obciążenie organizmu toksynami prowadzimy komleksowe oczyszcznie organizmu poprzez zabiegi autohemotransfuzji ozonowej oraz hydrokolonoterapii.

Walka z migreną poprzez terapię ozonową jest możliwa, dzięki właściwociom tego gazu, a mianowicie:

  • ozon ma działanie dotleniające tkanki organizmu,
  • zwiększa frakcję tlenu w krwi przez to,że 15 razy lepiej rozpuszcza się w osoczu niż tlen,
  • zwiększa także parcjalne ciśnienie tlenu w krwi,
  • wykazuje silne działanie bakteriobójcze, grzybobójcze i pierwotniakobójcze, a także inaktywuje wirusy,
  • aktywizuje mechanizmy obronne, mające korzystny wpływ na procesy zapalne.
  • uelastycznieniu błony komórkowej erytrocyta, przez co krwinki czerwone łatwiej przemieszczają się przez naczynia włosowate.

Ozon leczy migrenę w szczególności poprzez dotlenienie tkanek i poprawę warunków krążenia krwi w naczyniach.

Możliwa konsultacja ze specjalistą neurologii – lek. med. Arturem Kuzajem.